Jak  znaleźć sposób na dzisiejszego człowiek. Jak spowodować żeby usiadł i przeczytał. Co zrobić żeby przeczytał tyle  by móc zrozumieć test FYM i spróbować z nim polemizować,  może zaakceptować. Co zrobić żeby nauczyć go bronić się przed manipulacją. Wiesz jak? Bo ja nie.
Pamiętając siebie jeszcze z przed 4, 5 lat gdy sięgałem pierwszy raz po publicystykę Andrzeja Gwiazdy czy Wyszkowskiego wydaję mi się to niemożliwe.  Gdy oglądając telewizję widziałem Jarosława Kaczyńskiego nie mówiąc już o Macierewiczu czy Michalkiewiczu miałem przed oczami oszołomów. Jak ktoś żyjący w Polsce, nie mający nic wspólnego z polityką, nie zajmujący się historią mógł by sięgnąć po teksty Anny Walentynowicz.  A Radio Maryja? Książki Łysiaka czy Wildsteina? 
Czy osoba nie czytająca nic, nie interesująca się niczym poza stanem własnego konta, zdrowiem i szczęściem własnej rodziny może zrozumieć otaczający nas Świat, naszą historię? Czy to jest możliwe?
Czy możliwe jest wyrwanie się z 20 lat szkolenia, tresury , manipulacji w telewizji, radiu, internecie, gazetach, czasopismach i plakatach?
Jak stworzyć prawdziwy obraz rzeczywistości u osób tak w tej telewizyjnej fikcji zakorzenionych?
Możliwe jest wyrwanie mas z macek kłamstwa?
Ile ja musiałem przeczytać, jak wiele informacji weryfikować, jak musiałem uwierzyć w niemożliwe. Przebrnąć przez dziesiątki publikacji, sterty gazet, setki stron internetowych.
Nauczyć się  dystansu do siebie, umieć śmiać się z siebie, zrozumieć że nie wie się wszystkiego i inni częściej wiedzą więcej.  Nauczyć się pokory i pogodzić z wieloma niewiadomymi. Panować nad sobą gdy w dyskusji jesteś w stanie przyznać rację rozmówcy w kilku sprawach, uznać część jego argumentów gdy on w ogóle Ci nie słucha, nie jest skłonny do polemiki ze swoimi poglądami. Gdy zamiast argumentów używa wyszydzania, wyśmiewania i presji tłumu? Gdy zamiast rzeczowej rozmowy używa sformułowania typu „wszyscy to wiedzą”, „bo tak jest” itp.
Znając swoją drogę którą cały czas kroczę, cały czas odkrywam łuki i zakręty nie wierzę by całej tej masie udało się pojąć chociaż część rzeczywistości. I nie ważne co by się działo. Zbyt wiele lat ogłupiania i uczenia niemyślenia. I tym to się nie uda, którzy nie chcą wiedzieć, nie chcą czytać i się uczyć rzeczywistości i tym wykształconym humanistą chodzących do teatrów i na wystawy, czytających, interesujących się, żyjących głównym obiegiem. Ci pierwsi popadną co najwyżej z jednej skrajności w skrajności. Z europejskości w katolicki fundamentalizm, z tolerancji w rasizm. 
A Ci drudzy nie uwierzą w niemożliwe